Jako dziecko bardzo lubiłem wszelkiego rodzaju wyjazdy wakacyjne. Nie za bardzo obchodziły mnie miejsca, w których mieliśmy noclegi oraz to, jaka będzie pogoda. Tak naprawdę liczyło się tylko to, że będę z dala od domu, czasami bez rodziców, ale wśród znajomych. Nie obchodziło mnie to, jakie będzie jedzenie i czy na pewno będą trzy posiłki dziennie, bo przecież dla większości osób jest to podstawowa rzecz, o którą troszczą się przed urlopem. Mnie to nigdy nie interesowało. Lubiłem naturę oraz zwierzęta, czyli rzeczy z którymi mogłem obcować w czasie takich wyjazdów. Teraz wszystko się zmieniło, noclegi na łóżkach polowych już tak nie cieszą. Nie lubię także deszczowej pogody, czasem może ona zepsuć cały wyjazd, nawet jeśli deszcz jest ciepły. Ludzie mają bardzo podobne poglądy do mnie. Większość z nas woli większe wygodnictwo, niż spontaniczne wypady na łono natury. Wypady, które pozwalają bliżej poznać siebie i przemyśleć kilka spraw. To także chwilowe zatrzymanie się, nie myślenie o tym, jakie będą noclegi i gdzie będziemy jeść i co będziemy musieli pić. To jest przecież tak mało ważne i nie powinno zajmować nas na dłużej. Powinniśmy cieszyć się z samego wyjazdu, ucieczki od cywilizacji.